01|16
PL DE UA
Skąd „Wilimowski”?

Miljenko Jergović (wybitny chorwacki pisarz ur. 1966 w Sarajewie) przyjeżdża na Festiwal Conrada do Krakowa, warto więc, aby w tym mieście wiedziano, że w jego twórczości jest wiele polskich wątków, że do jego mistrzów należą polscy pisarze (m.in. Miłosz, Szymborska, Lem, Zagajewski, Kornhauser), że debiutancki tomik, który otworzył mu szeroką drogę na szczyty literatury, nosi tytuł Warszawskie obserwatorium (Opservatorija Varšava, 1988), a tytułowy wiersz otwierający książkę ma podtytuł Nie oczekując barbarzyńców.

Jest czwartek
31 VIII 1939
deszcz
wkrótce przyjdzie jesień
tak pięknie
bębni po chodnikach
tak dzielnie
dudni w szklany
dach
warszawskiego obserwatorium

Przy teleskopie
stoi
siwy astronom
cierpliwy
jak żółw
wobec  nieba
którego wysokość
da się  objąć
gołym okiem

Ach ile jest ciszy
i spokoju
w spojrzeniu starca
który w obłokach
popołudnia
widzi czystą
i pogodną
noc wczesnej jesieni
idealną
na badanie gwiazd 

Kiedy pisał ten wiersz, w jego kraju zaczynało się wrzeć pod powierzchnią, choć nikt nie spodziewał się barbarzyńców. A jednak wojna się zaczęła, w Słowenii i Chorwacji w roku 1991, w Bośni rok później, straszniejsza niż ktokolwiek mógł się spodziewać. W oblężonym przez serbskich współmieszkańców Sarajewie poeta spędził jedenaście miesięcy i wyjechał do Zagrzebia, na trochę, ale jak się później okazało, na zawsze, jeśli można uznać za wyjazd na zawsze przebywanie w dwóch kulturach i kursowanie między stolicami dwóch państw. W jednym z wywiadów powiedział, że nie był dość odważny, by walczyć. Nie dodał, że z bronią w ręku, bo był dość odważny, żeby walczyć słowem przeciwko temu, co się działo, w obronie tego, co zabijano. Oblężenie, wojnę i to, co zrobiła z życiem zwykłych ludzi, opisywał w opowiadaniach z tomów Sarajevski Marlboro (1994), Karivani (1995, Karivanowie) i Mama Leone (1999). 

W roku 2002 ukazała się pierwsza powieść Jergovicia, Buick Rivera. I wtedy Miljenko Jergović zaistniał dla mnie. Kiedy debiutował, mieszkałam w Belgradzie, na obrzeżach wojny, skąd dalej było do sarajewskich książek niż z Warszawy, pewnie dlatego przegapiłam pojawienie się pisarza tej klasy. Na szczęście w sarajewskiej księgarni Buybook wzięłam tę ciepłą jeszcze książkę do ręki i przeczytałam ją jednym tchem. Zaproponowałam Buicka Wydawnictwu Pogranicze i tak zaczęła się moja przygoda, a później przyjaźń z autorem. Buick Rivera (wyd. pol. 2004) otwierał cykl książek samochodowych, później byłFreelander (2007; wyd. pol. 2009), i Wołga, Wołga (2009. wyd. pol. 2013). Są to swoiste powieści drogi, których bohaterowie w swoich samochodach przemierzają bałkańskie, a w jednym przypadku amerykańskie drogi. Jak zawsze, i tutaj dla Jergovicia nie ma ludzi tylko złych i tylko dobrych, i to właśnie pozwala mu tworzyć tak barwne, niejednoznaczne postaci. Jego proza staje się coraz bogatsza, coraz bardziej rozlewna, pojawiają się duże powieści, jak Dvori od oraha (2003, Orzechowe dwory), dubrownicka saga z odwróconą chronologią, Gloria in excelsis (2005), w której autor prowadzi równolegle trzy wątki: siedemnastowieczny franciszkański, z czasów drugiej wojny i współczesny. 

Kiedy w roku 2006 ukazała się Ruta Tannenbaum, przełożyłam ją dla Wydawnictwa Czarne (2008) – znalazła się wśród finalistów środkowoeuropejskiej nagrody Angelus. Jergović otrzymał tę nagrodę w roku 2012, za następną dużą powieść, Srda  śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki (wyd. oryg. 2007). 

W Polsce ukazał się również Ojciec (2010, wyd. pol. 2012), powieść-esej, przyjęty u nas z dużym zainteresowaniem i zrozumieniem. Jergović bowiem otworzył swoją rodzinną szafę i wyciągnął z niej szkielety: babkę i jej siostry u ustaszów, wuja w Wehrmachcie, chorwackie obozy śmierci z drugiej wojny, powojenne wymordowanie przez titowską partyzantkę jeńców wojennych, których przekazali im alianci. Wszystko to niemal do śmierci Tity było w Jugosławii białą plamą. Pisarz uchylał te drzwi w wielu wcześniejszych powieściach, opowiadaniach, w eseistyce i felietonistyce, w Ojcu są to jednak trupy nie w szafie wielu jego rodaków, ale własnej. Z historią własnej rodziny na tle wielkiej historii zmaga się w dużej, tysiącstronicowej książce Rod (2013, Ród), która z powodu objętości nie ma raczej szans na polskie wydanie. 

Dla mnie w pisarstwie Jergovicia ważne są odwaga i jednoznaczność sądów o jugosłowiańskiej wojnie końca XX wieku, o tym, co ją poprzedziło i co nastąpiło potem w nowo powstałych państwach. To, że krytykując, nie dzieli świata na swój i ich, że każdemu dostaje się jednakowo, co mu się należy. Bo Jergović nie godzi się na ksenofobiczny, nietolerancyjny świat, na antysemityzm i niechęć do wszystkich innych, na ukrywanie historycznej prawdy i przemeblowywanie historii, nie godzi się na zło i kłamstwo. Po to używa słowa, żeby z tym walczyć. Urzekło mnie w pisarstwie Jergovicia bogactwo – jego powieści są jak rozlewna rzeka, do której wpływa wiele innych, wcale nie mniej ważnych rzek – wątków, fabuł, opowieści. Mogłyby istnieć samodzielnie i niekiedy autor tak właśnie robi, wyjmuje je z tekstu i daje im osobne życie w formie opowiadań. Warto dodać, że Jergović uprawia swoistą zabawę – umieszcza w różnych książkach te same obrazy, sceny, fakty i czeka, czy się zorientujemy. Lubi być na tym „przyłapany”. 

W dorobku Miljenka Jergovicia są też inne, osobne książki. Dramat Kažeš anđeo (2000; Kiedy mówisz anioł) – 36 rozmów mieszkańców bloku w Nowym Zagrzebiu, w których w jakimś momencie w różnych sytuacjach pada słowo anioł; Inšallah Madona, inšalah (2004) – opowiadania na kanwie sevdalinek, popularnych w Sarajewie pieśni miłosnych, powieść Psi na jezeru (2010; Psy nad jeziorem) – jak mówi autor, ćwiczenie stylistyczne na marginesach telewizyjnego serialu Zaginieni i Dzikich detektywów Roberta Bolano; jej pasywnym, bo pogrążonym w  śpiączce bohaterem jest Nano Mazuth, poeta, któremu Jergović zrobił rok później swoisty prezent, wydając tom Izabrane pjesme Nane Mazutha (Wiersze wybrane Nana Mazutha). 

Jergović jest również autorem esejów, reportaży, felietonów, tekstów publicystycznych, zebranych w kilku tomach, ma stały felieton w piśmie „Jutarni list” – jest nieustannie obecny w życiu kraju jako wnikliwy, zaangażowany obserwator. 

I na koniec książka, z której pochodzi przełożony fragment. Istnieje ona w wersji elektronicznej z późnej jesieni 2011 roku w skrzynkach tłumaczy i przyjaciół Jergovicia i w eterze – była czytana w Trzecim Programie Radia Belgrad latem roku 2012. W liście towarzyszącym tej przesyłce Miljenko Jergović pisze, że na razie nie zamierza jej wydać w kraju. Zgodził się, żebym spróbowała opublikować Wilimowskiego w Polsce. Ta książka jest w twórczości Jergovicia szczególnie polska, tytułowy Wilimowski, Górnoślązak i piłkarz, nie jest w niej jedynym Polakiem. Główni bohaterowie to krakowski profesor i jego syn, a w zamieszczonym fragmencie także – bezimiennie – jugosłowiański noblista Ivo Andrić. On bowiem jest młodym studentem, którego profesor Mieroszewski spotkał na uniwersytecie, i który później, w roku 1939, kiedy hitlerowcy aresztowali krakowskich profesorów, interweniował w Berlinie, gdzie był ambasadorem (do 1941) i przyczynił się do uwolnienia kilku nich. W roku 1964 otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Do góry
Drukuj
Mail

Petryńska Magdalena[autor]

MAGDALENA PETRYŃSKA (1940) – absolwentka filologii polskiej (1964) i słowiańskiej (1968), tłumaczka i redaktorka. Redaktor w Państwowym Instytucie Wydawniczym (1967–1991) I sekretarz, później radca Ambasady RP w Belgradzie (1991–1996). Obecnie współpracuje jako redaktorka i recenzentka z różnymi wydawnictwami. Nagrody: 1986, Ministerstwa Kultury i Sztuki za przekład Czasu cudów Borislava Pekicia, 2012, Nagroda Literacka Europy Środkowej „Angelus” za powieść Miljenka Jergovicia „Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone świątki”.